• Jak zbudować społeczność wokół centrum coworkingu?

    Independents Hall, zwane też Indy Hall (www.independentshall.org, www.indyhall.org) centrum coworkingu mieszczące się w Filadelfii jest czymś więcej niż tylko przestrzenią biurową. W zamierzeniu organizatorów ma być przede wszystkim społecznością. Dlatego też budowanie wspólnoty było priorytetem przy tworzeniu Independents Hall Za projektem stoją Alex Hilman, Bart Mroz oraz Geoff DiMasi. Z Alexem Hillmanen, rozmawiała Aleksandra Soboń-Smyk.

     

    Jak zdobywaliście chętnych do centrum coworkingu w Filadelfii?
    To był bardzo oddolny ruch. Po prostu byliśmy grupą ludzi, którzy zaczęli regularnie się spotykać. Chcę podkreślić, jak bardzo ważne jest, by takie spotkania odbywały się regularnie. To były spotkania o charakterze towarzyskim, ale też edukacyjnym - choć w sposób nieformalny. Mogliśmy po prostu porozmawiać o rzeczach, które były dla nas wszystkich ważne - większość z nas jest z jednej branży [szeroko pojęte nowoczesne technologie, webdeveloping] np. o tym jak postępować z klientami. Były to także okazje, żeby lepiej się poznać. Przez kilka miesięcy organizowaliśmy też sesje jelly. To był dobry sposób aby „wyrwać” ludzi z domów, bo ani my je organizując, ani ludzie, którzy się na nich zjawiali nie musieli ponosić żadnych kosztów. W momencie, w którym ludzie zdali sobie sprawę jak świetnie jest czasem wyjść z domu i pobyć z innymi ludźmi, zapragnęli takich spotkań i chcieli, by były organizowane częściej. W momencie, gdy mieliśmy już do zaoferowania przestrzeń coworkingową - było to dla wielu osób dość łatwe przejście. Spotkania nieformalne są bardzo ważne - w końcu po całym dniu pracy czy rozmów dlaczego nie mamy iść wszyscy na kolację czy drinka? To jest ten aspekt społeczny, którego brakuje wielu ludziom nie pracującym w biurach. I tak naprawdę można powiedzieć, że wszystkie nasze działania sprowadzały się do zbudowania społeczności przyjaciół czy znajomych o podobnych zainteresowaniach.

    Gdzie odbywały się wasze spotkania?
    W restauracjach, barach, kawiarniach, właściwie wszędzie, gdzie był darmowy Internet. I w tam gdzie moglibyśmy siedzieć przez dłuższy czas i nikt nie chciał by nas wyrzucić. Dlatego znajdywaliśmy właścicieli lokali i mówiliśmy im, kim jesteśmy i że chcielibyśmy zorganizować takie spotkanie w ich lokalu. Pytaliśmy, w który dzień mają najmniej klientów i wtedy właśnie organizowaliśmy nasze spotkanie. Bardzo to doceniali i byli bardzo pomocni. Przez to że spotykaliśmy się w różnych miejscach, na naszych spotkaniach mogły pojawić się osoby z różnych części miasta, które prawdopodobnie nie pojawiłyby się na nich, gdyby spotkania były zawsze w tym samym miejscu. [ze względu na dużą rozległość Filadelfii - przyp. red.] Dzięki temu, że „wypróbowywaliśmy” rożne lokale mogliśmy dowiedzieć jak ludzie lubią pracować, np. w jakiej odległości od siebie siedzieć, co mogliśmy wykorzystać przy urządzaniu Indy Hall. W „szczytowym” momencie organizowaliśmy jelly co piątek. Było to wystarczająco często, żeby stało się rytuałem. Ludzie wiedzieli: „O piątek! Czas na jelly !”. I to jest bardzo ważne. Jeśli spotkania są organizowane zbyt rzadko, ludzie nie będą się na nich zjawiać, bo będą mieć już inne spotkania czy zobowiązania.

    Jak długo organizowaliście regularne spotkania?
    Pierwsze „oficjalne” spotkanie odbyło się w lutym 2007. Przez około pół roku, czyli mniej więcej do lipca mieliśmy regularne spotkania - zaczęliśmy od spotkań co 2-3 tygodnie, a doszliśmy do tego, że organizowaliśmy sesję jelly w każdym tygodniu. Organizowaliśmy także inne spotkania, jednym z nich jest tzw. junto. To spotkania wymyślone i organizowane przez Benjamina Franklina w Filadelfii w XVII w., które “reaktywowaliśmy” i zaadoptowaliśmy dla naszych potrzeb. Jest to rodzaj nieformalnego spotkania towarzyskiego z jedzeniem, napojami, na którym można podyskutować na konkretny temat. [więcej informacji o junto na junto.org] Około lipca - sierpnia organizowaliśmy nadal spotkania, ale zaczęliśmy koncentrować się na wynajęciu biura. Zrozumieliśmy, że zamiast pracować w różnych miejscach i ciągle je zmieniać potrzebujemy biura. Wynikało to z liczby ludzi na spotkaniach.

    Ile osób zjawiało się na spotkaniach?
    Na pierwszym spotkaniu zjawiło się około 12-15 osób. Było to spotkanie towarzyskie, gdzie mogliśmy porozmawiać o problemach, na jakie natrafiamy pracując na własną rękę. Na pierwszej sesji jelly, gdzie pracowaliśmy przyszło ok. 6-7 osób. W ciągu 6 miesięcy, kiedy organizowane były spotkania liczba uczestników rosła - od kilku do kilkunastu osób. A czasem było nawet więcej osób np. na junto przyszło aż 45-50 osób! Można powiedzieć, że na spotkaniach było średnio 17-20 osób.

    Ile spośród osób, które pojawiało się na spotkaniach zdecydowało się na członkostwo w Independents Hall?
    Ponieważ spędziliśmy cały ten czas znajdując chętnych ludzi, spora część ludzi, którzy brali udział w spotkaniach, zdecydowała się wziąć udział w Indy Hall. Powodem jest struktura członkostwa w Indy Hall - koszt „podstawowego członkostwa” [basic membership] jest bardzo niski - 25 $. Duża część naszych członków nie korzysta nawet z naszych biurek (bo pracują na pełen etat, lub jest im łatwiej pracować w domu z różnych powodów), ale bierze udział w eventach, które organizujemy i kwota 25 $ jest dla nich do przyjęcia. Przez to, że rozgłosiliśmy, że budujemy społeczność, wielu ludzi stało się - można tak to nazwać - naszymi inwestorami: wielu z nich zapłaciło za kilka miesięcy z góry dzięki czemu mieliśmy początkowy kapitał. Dzięki temu koszt „maksymalnej” opcji uczestnictwa też nie musi być wysoki. Independents Hall powstało również, aby zrobić coś dobrego dla naszego miasta W Filadelfii. jest mnóstwo utalentowanych ludzi, którzy robią niesamowite rzeczy, ale nie ma miejsca, gdzie mogliby to zaprezentować. Independents Hall ma być takim miejscem.

    Jak reklamowaliście organizowane spotkania jelly?
    Nie wydaliśmy ani dolara na „tradycyjną” reklamę, jak billboardy czy plakaty. Kosztowało to czas, a nie pieniądze. Używaliśmy narzędzi internetowych: serwisów takich jak twitter.com, upcoming.org. Korzystaliśmy z istniejących list mailingowych i grup użytkowników.

    W jakim wieku są ludzie pracujący w Indy Hall? Czy to tylko ludzie młodzi?
    Większość naszych członków to ludzie w wieku pomiędzy 27 a 34 lata. Ale jest też trochę osób nie mieszczących się w tym przedziale. Np. ja ma 24 lata - jestem chyba najmłodszą osobą w Indy Hall. Jest też kilka osób w wieku około 40 lat - to nie koniecznie osoby korzystające z naszej przestrzeni biurowej, jednak będące bardzo mocno zaangażowane w działalność naszej społeczność.

    Z jakich branży są ludzie pracujący w Indy hall?
    W większości są to osoby z branży internetowej i nowoczesnych technologii [webdesigning, webdeveloping]. Przede wszystkim dlatego, że ja sam pracuję w tej branży i to po prostu moi znajomi i przyjaciele. Ale nigdy nie ograniczaliśmy się do osób z tych branż: są tu ludzie pracujący w marketingu, konsultingu, dziennikarze. Każdy kto może wykonywać swoją pracę z każdego miejsca, może pracować w centrum coworkingu, jeśli tylko chce być częścią społeczności. Myślę, że powodem dla którego dominują tu osoby z branży komputerowej i nowoczesnych technologii, jest fakt, że jesteśmy dobrzy w przedsięwzięciach wymagających współpracy - dzięki Internetowi robiliśmy to już nie raz, jeszcze wcześniej przed coworkingiem.

    Jakie „eventy” odbywają się w Independent Hall? Jak często?
    Zanim otworzyliśmy Indy Hall, organizowaliśmy sesje jelly (więcej na www.workatjelly.com). I organizowanie regularnych sesji jelly to według mnie pierwszy konieczny krok do otwarcia przestrzeni coworkingowej. Oprócz sesji wspólnej pracy, organizowaliśmy różne spotkania towarzyskie: wyjścia na drinka, na kolacje, noc oglądania filmów, noc grania w gry, rozmowy i wymiana informacji o nowych rzeczach i inicjatywach z dziedziny nauki, technologii [tzw. „ted talks]. Chodzi o to, by dać ludziom możliwość uczenia się cały czas nowych rzeczy, jednak nie samemu tylko z innymi ludźmi. Im częściej jakiekolwiek eventy będą organizowane, tym lepiej. Nie jest dobrze, gdy za bardzo są „rozciągnięte” w czasie. Bardzo ważne, żeby znaleźć osobę albo nawet kilka osób, które zajmowałyby się planowaniem tych eventów.

    Czy uważasz że jest coś, co łączy osoby pracujące w Indy Hall i tworzące tę społeczność? Czy mają coś wspólnego?
    Jest tu duża różnorodność, ale to co łączy wszystkich ludzi niezależnie od tego z jakiej branży są to przede wszystkim przedsiębiorczość i pasja – wszyscy naprawdę uwielbiają to, co robią! Jesteśmy przykładem bardzo szczęśliwych ludzi, którzy mają możliwość wykonywać pracę, którą naprawdę kochają.

    Jak byś określił atmosferę panującą w Independents Hall?
    Mogę wskazać trzy rzeczy. Po pierwsze, duża energia twórcza. Po drugie coś, co nazwałbym uczeniem się „przypadkiem”, jakby „przy okazji” - chodzi o rzeczy, na które samemu trudno byłoby wpaść, czy znaleźć o nich informacje, ale można się o nich dowiedzieć dzięki temu, że osoby będące obok nas o tym rozmawiają. I po trzecie możliwość uzyskania przyspieszenia przy tworzeniu nowych rzeczy i inicjatyw, które powstają przy okazji tworzenia czegoś innego. Wszystko, co robimy np. w dziedzinie coworkingu polega na kreowaniu narzędzi (np. internetowych) dzięki którym projekty, które i tak zostałyby zrealizowane, mogą zostać zrealizowane szybciej i sprawniej.

    Dziękuję za rozmowę.

    dodajdo.com
  • Komentarze

  • Bardzo ciekawy wywiad. Imprezy i inicjatywy, w których uczestniczą członkowie Independents Hall robią wrażenie!

Dziękujemy za twój komentarz!